NBA po polsku: Nasz ci on?
- Początek lat 90. to okres niesamowitego boomu na NBA w dopiero co wyzwolonym spod żelaznej kurtyny nad Wisłą. Jako, że nasi koszykarze chwilowo na grę w elicie nie mieli żadnych szans, pasjonowaliśmy się poszukiwaniem zawodników z polskimi korzeniami. W tym czasie na zawodowych parkietach było ich dwóch: Frank Brickowski i Eric Piatkowski. Czy na pewno tylko dwóch? – pisze nasz koszykarski ekspert Piotr Szeleszczuk.
NBA po polsku: Pierwsza emigracja, Drugie pokolenie
Nawet młodsi kibice znają pewnie historię Brada Millera – pominiętego w drafcie i odnalezionego dla NBA w Europie środkowego ze świetnym rzutem. Brickowski to Miller przełomu lat 80. i 90. Po studiach trafił do Europy – grał m.in. w Maccabi Tel Awiw. W 1984 roku udało mu się jednak zaczepić w NBA. Podpisał kontrakt z Seattle Supersonics i po kilku latach wyrobił sobie bardzo dobrą markę. Przez kolejnych 13 lat grał na zawodowych parkietach, by w 1997 skończyć karierę w Boston Celtics. Choć statystycznie najlepszy sezon rozegrał w San Antonio (ponad 16 punktów na mecz) to wszyscy kibice pamiętają go przede wszystkim z ostrej walki z Dennisem Rodmanem, którą toczył jako gracz Sonics. W finałach 1996 roku Brickowski nie szczędził Rodmanowi łokci, a skrzydłowy Bulls wcale nie pozostawał mu dłużny. Do najostrzejszego starcia doszło w pierwszym meczu – Rodman nadział się na łokieć Brickowskiego i teatralnie upadł. Sędziowie dali się nabrać, ale Frank nie dawał za wygraną. Efekt? Center Seattle został wyrzucony do szatni. – To był po prostu skandal – grzmiał potem opiekun Supersonics George Karl, a świetny film z tego zdarzenia można obejrzeć na YouTube. Kolejne mecze też przyniosły wiele ostrych starć, a Frank zyskał renomę jednego z najtwardszych i najwaleczniejszych graczy w lidze.
W 1994 roku NBA zyskała kolejnego polonusa – do Los Angeles Clippers trafił Eric Piatkowski. Nazywany „Polską strzelbą” skrzydłowy otwarcie mówił o swoich polskich korzeniach. Działacze PZKosz pod koniec lat 90. snuli nawet plany naturalizacji Piatkowskiego, by mógł on grać w reprezentacji Polski. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, a szkoda – taki strzelec jak lider Clippers byłby niewątpliwie gwiazdą naszego zespołu. Eric jednak wyraźnie się tym nie przejął i przez 14 lat gry w NBA (poza Clippers także Rockets i Suns) zawsze robił to, co umiał najlepiej – trafiał za trzy. Swój ostatni strzał oddał w 2008 roku, a obecnie jest dziennikarzem telewizji Fox i komentuje mecze swojej alma mater – uniwersytetu Nebraska.
Na studiach był supergwiazdą uniwersytetu Montana, ale w NBA pełnił rolę zadaniowca. Silny skrzydłowy Larry Krystkowiak zaczynał karierę w San Antonio (1986), ale swoje najlepsze lata spędził w Milwaukee. Po zakończeniu kariery (1996) został trenerem i wydawało się, że w tej roli poradzi sobie lepiej, niż parkiecie. W CBA i NCAA odnosił sukcesy, więc dostał propozycję pracy w Bucks. Tam również byli z niego bardzo zadowoleni, dlatego gdy zwolniono pierwszego trenera Terry’ego Stottsa, drużynę objął właśnie Krystkowiak. Efekt? Fatalny – zaledwie 31 zwycięstw w 100 spotkaniach i dymisja po 1,5 sezonu.
Wszystkie zakłady dostępne są na bwin.
Zarejestruj się i zgarnij bonus!







Wczytywanie...
Dodaj swój komentarz