Home » Featured, Felietony, Felietony – Piotr Szeleszczuk, Felietony – tydzień w NBA

NBA po polsku: Pierwsza emigracja

15 Sierpień 2010 1 komentarz

kosz_vince_boryla- Niedawno na łamach Sport&More zakończyliśmy naszą podróż śladami Kolumba z Europy do Ameryki. Pisaliśmy sporo o zawodnikach z różnych krajów, ale celowo pominęliśmy Polaków. Teraz nadrabiamy te zaległości, bo nasi rodacy też zapisali ładną kartę w historii NBA. Drogę do elity Cezarego Trybańskiego, Macieja Lampe czy Marcina Gortata na pewno znacie, dlatego o nich nie napiszemy nic.. Przedstawimy wam za to kilka mniej znanych postaci, które każdy szanujący się kibic w naszym kraju powinien znać – pisze nasz koszykarski ekspert Piotr Szeleszczuk.

Czy koszykarza, który ma ksywę „Łoś” można traktować poważnie? Hmm… rywale Vince’a Boryly (na zdjęciu) nigdy nie mieli takich wątpliwości. To postać w Polsce praktycznie nieznana, ale w USA Boryla cieszy się ogromnym szacunkiem. Trudno się dziwić, skoro 83-letni dziś syn polskich emigrantów był najpierw świetnym koszykarzem, a potem menedżerem.

Boryla (właściwie Wincent Józef Boryła) urodził się w 1927 roku w miasteczku East Chicago, jednym z większych skupisk Polonii w stanie Indiana. – Moi rodzice przyjechali z Polski w poszukiwaniu pracy. W domu się nie przelewało. Jako mały chłopiec miałem jeden cel – iść na studia – wspominał potem. Jego marzenie spełniło się w 1944, gdy dostał koszykarskie stypendium na uniwersytecie Notre Dame. Jednak zanim Boryla mógł zagrać w NBA, musiał odsłużyć ponad rok w armii. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło – jako amator mógł jechać na igrzyska. W 1948 roku występujący na pozycji silnego skrzydłowego Polak zdobył złoto na turnieju w Londynie.

Po ukończeniu studiów Vince „Moose” Boryla rok grał w amatorskiej wówczas drużynie Denver Nuggets, ale w 1949 roku dał się skusić ofercie New York Knicks i przeszedł na zawodowstwo. To był strzał w dziesiątkę. W 1951 roku nasz rodak zagrał w Meczu Gwiazd obok m.in. Boba Cousy’ego czy George’a Mikana. Cztery lata później 28-letni zawodnik musiał zakończyć karierę z powodu urazów, ale na pożegnanie dostał…  posadę trenera Knicks. Boryla prowadził nowojorski zespół przez dwa lata. Potem został działaczem. Szefował m.in. Denver Nuggets, a także Utah Stars. W latach 80. wrócił do Denver i był to powrót w wielkim stylu. Jego zespół w 1984 roku dotarł do finału Konferencji Zachodniej, a Boryla został wybrany menedżerem roku w NBA. Obecnie jest na emeryturze i działa m.in. w organizacjach skupiających Polonię w USA.

Gdy Boryla kończył swoją karierę, na parkietach NBA pojawił się inny gracz z korzeniami nad Wisłą – Tom Gola. Urodzony w Philadelphii polonus w 1955 roku trafił do Philadelphia Warriors i już w pierwszym roku gry zdobył mistrzostwo. Kibice cenili go przede wszystkim za waleczność i grę w defensywie, dzięki czemu był świetnym uzupełnieniem dla gwiazd Warriors – Paula Arizina i Neila Johnstona. Cztery lata później, już z Wiltem Chamberlainem w składzie, drużynie z Philadelphii udało się awansować do finału, ale Boston Celtics okazali się za silni. W 1962 roku Gola przeniósł się do Knicks, by cztery lata później zakończyć karierę. Osiągnięcia? Pięć występów w Meczu Gwiazd, wybór do drugiej piątki NBA (1958) i miejsce w Galerii Sław. Sporo, jak na syna emigrantów.

Po zakończeniu kariery Gola został trenerem i szybko zyskał sobie sporą renomę prowadząc swoją alma mater, uniwersytet LaSalle. Kusiło go jednak co innego – polityka. W 1983 roku wystartował nawet w prawyborach na burmistrza Philadelphii, ale przegrał.

PS. Urodzony w Warszawie Leonard „Lee” Knorek zagrał w pierwszym meczu NBA w 1946 roku – taki news opublikowała kilka lat temu jedna z gazet, a wiele innych ją skopiowało. Sensacja? Skądże znowu – Knorek owszem, miał polskie korzenie, ale urodził się w Ohio. Skąd więc w papierach NBA pojawiła się Warszawa? Podpisując kontrakt z New York Knicks Lee wpisał ją… dla żartu. W ciągu czterech lat w NBA (1946-50) Knorek wiele sobie nie pograł, ale co pożartował, to jego. Koledzy wspominali, że zdarzało mu się podawać w hotelach za… polskiego ambasadora. Wesoły typ…

Wszystkie zakłady dostępne są na bwin.
Zarejestruj się i zgarnij bonus!

1 komentarz »

  • Cześć Shamil napisał(a):

    A jak byłem młody to byłem czarny i robiłem o tak (tutaj miś kozłuje)

Dodaj swój komentarz

Dodaj swój komentarz poniżej lub trackback ze swojej strony. Możesz także subskrybować komentarze przez RSS.

Możesz użyć poniższych tagów:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Aby użyć własnego awatara, podaj swój e-mail zarejestrowany w serwisie Gravatar.