Piłka na dziko: Dziwny jest ten świat
- Zaskoczenie? Mało powiedziane. Jak to możliwe, że czołowy snajper europejskich boisk, w dodatku dopiero 30-letni, pakuje manatki i wraca do ojczyzny? A przecież biły się o niego wszystkie najbogatsze kluby naszego kontynentu. Niebywałe – pisze Marcin Dobski.
Nie trzymam w niepewności – andaluzyjską Sevillę opuszcza reprezentant Canarinhos Luis Fabiano i przenosi się do FC Sao Paulo. Media podają, że to stąd wyruszył na podbój Europy, co nie jest prawdą, bo przed grą w tym zespole Brazylijczyk miał epizod w Stade Rennes – inna sprawa, że nieudany. Klub z Kraju Kawy zapłacił Hiszpanom aż 7.5 miliona euro – to tylko o trzy mniej niż kwota za jaką trafił do Sewilii. To też dziwne z drugiej strony, bo w kilku okienkach transferowych Manchester United, AC Milan czy Juventus Turyn proponowały za Fabiano po kilkanaście „baniek”, ale prezes hiszpańskiego klubu pozostawał nieugięty… Nie chciał zarobić?
Za to zdeterminowany był prezes Brazylijczyków. Juvenal Juvencio starał się o napastnika od czterech miesięcy, ale finalizacja rozmów miała miejsce dopiero teraz. Póki co Luis Fabiano będzie oglądał mecze nowych kolegów z trybun, bo leczy jeszcze uraz kolana z początku miesiąca. Podstawowy piłkarz kadry, którą na mundialu w RPA prowadził Dunga dla Sevilli zdobył 106 goli, a dla nowego-starego klubu aż 118 w 160 spotkaniach. – To realizacja marzeń wszystkich, którzy są związani z naszą drużyną – mówił po transferze prezes Sao Paulo. – Wniesie do niej polot, chart ducha i charakter, który go od dawna cechuje – zakończył swoją przemowę Juvencio.
Równie zadowolony wydawał się sam zawodnik, który mówił, że pieniądze to nie wszystko i najbardziej cieszy go fakt, że będzie mógł pomóc swojemu zespołowi strzelając dla niego mnóstwo goli. Czy tak się stanie dowiemy się wkrótce. Mnie jednak zastanawia dlaczego piłkarz tak wcześnie wraca do ojczyzny, bo przypadki takie jak Romario (wrócił do Vasco da Gama z Barcelony w wieku 29 lat) zdarzają się niezwykle rzadko. Sławniejszy rodak Fabiano jednak mówił, że wraca dla rodziny i przyjaciół, bo przygnębia go, że nie ma ich z nim w Hiszpanii. Tymczasem bohater tego tekstu nawet nie wspomina o tym. 43-krotny reprezentant kraju (28 bramek) miał słabszy sezon ze względu na nękające go kontuzje; stracił miejsce w składzie i ciężko było je odzyskać, bo formą błyszczeli Frederic Kanoute i Alvaro Negredo, ale jeśli nie w Andaluzji to mógłby odbudowywać formę w innym, nawet lepszym klubie europejskim. Czy gwiazda Canarinhos może tak szybko się poddać?
W Sao Paulo dwukrotny zdobywca Pucharu UEFA spotka się innymi piłkarzami znanymi nam z Europy. Niedawno z uzbekistańskich saksów wrócił do ojczyzny Rivaldo, a w klubie są jeszcze legendarny golkiper-snajper Rogerio Ceni, a także znany z Atletico Madryt Cleber Santana, Ilsinho, który występował w Szachtarze Donieck oraz rosły napastnik Fernandao, którego możecie kojarzyć z Marsylii. Doborowe towarzystwo, jednak w wieku już emerytalnym (poza Ilsinho).
W ostatnim sezonie Sao Paulo uplasowało się na trzecim miejscu. Teraz widocznie chce zaatakować wyższą pozycję. Ale konkurencja nie śpi. Pamiętamy o powrotach innych znakomitych zawodników, jak Deco, Belletti czy wcześniej Ronaldo lub Roberto Carlosa, którzy jednak już nie grają w lidze brazylijskiej. Rozgrywki rosną w siłę, znajdują się kolejni sponsorzy, którzy wykładają pieniądze na transfery znanych piłkarzy. Wszystko to jest spowodowane mundialem, który zostanie rozegrany w Brazylii w 2014 roku. Inwestorzy wierzą, że to co zainwestują teraz zwróci się z nawiązką w trakcie i po finałach mistrzostw globu. A potem są jeszcze igrzyska olimpijskie…
Mniej byłem zaskoczony gdy usłyszałem, że karierę kończy Ronaldo, a do Andżi Machaczkala przenosi się Roberto Carlos, który bał się kibiców własnej drużyny. Natomiast decyzja o powrocie do ojczyzny, którą podjął Luis Fabiano nie może się zmieścić w mojej głowie. Napastnik, który ma jeszcze kilka lat gry na najwyższym poziomie, do zarobienia jeszcze taczkę gotówki i perspektywę występu na mundialu, który będzie organizować jego kraj dobrowolnie z tego rezygnuje, w dodatku z uśmiechem na ustach. Wiem, że z ligi brazylijskiej 30-letni atakujący może jeszcze trafić do kadry, ale myślę, że może być o to trudniej, bo gdy będą rozgrywane finały to będzie miał 33 lata, a w Europie słyszymy o regularnych świetnych występach młodszych Pato i Nilmara.
Być może za kilka tygodni usłyszymy o innym powodzie tej decyzji lub będę musiał się pogodzić z tym, że jeszcze wiele w futbolu może mnie zaskoczyć. Wtedy usiądę wygodnie w fotelu puszczając sobie piosenkę Czesława Niemena – „Dziwny jest ten świat” i jeszcze raz wnikliwie wsłucham się w słowa tego ponadczasowego kawałka. A Luisowi Fabiano życzę pomyślności, bo jako jeden z niewielu Brazylijczyków nie czarując nas dryblingami zapracował na uznanie wszystkich,
Wszystkie zakłady dostępne są na bwin.
Zarejestruj się i zgarnij bonus!







Wczytywanie...
Dodaj swój komentarz