Talia szachów: Albo Lech, albo gra
- Ostatnio na tradycyjnych czwartkowych turniejach bwin nie szło mi najlepiej. Pech, po prostu pech. Gdy wydawało się, że tym razem będzie podobnie, karta się odwróciła! Już, już witałem się z gąską, ale… znów nie wyszło. Złośliwość rzeczy martwych? Arcyzłośliwość – pisze nasz szachowy arcymistrz Bartosz Soćko w kolejnym wpisie na swoim blogu. Serdecznie zapraszamy do lektury!
Tym razem czwartkowy “Bounty dla Polaków” na bwinie rozegrany został pod znakiem Lecha. Żeby nie było nieporozumień – Lecha Poznań. Turniej zaczął się tradycyjnie o 21:00, a więc w czasie rozgrywania meczu mistrza Polski z Dnipro Dnipropietrowsk o awans do Ligi Europejskiej. Większość zawodników biorących udział w evencie na bwinie oglądała jednocześnie mecz, co powodowało wiele dziwnych i niezrozumiałych zagrań. Np. jeden z graczy kliknął nie w ten przycisk co trzeba i zamiast przebić z parą asów tylko sprawdził. Zaowocowało to tym, że inny zawodnik, który miał dwie niskie karty (a więc na jakiekolwiek podbicie raczej by spasował), nie został wyrzucony z rozdania i trafił na flopie dwie pary. Ale tak to bywa jeśli nie jest się dostatecznie skoncentrowanym. Jest to jedna z wielu wspólnych cech szachów i holdema – można bardzo dobrze grać przez parę godzin pod rząd, po czym jedna chwila nieuwagi i cała praca idzie na marne. Okrutne, ale prawdziwe. Tak więc dobra rada: jeśli nie jesteś dostatecznie skupiony, lepiej nie wdawaj się w żadne skomplikowane rozdania. To nie szachy – tu trzeba myśleć! (Hmmm, to jednak było chyba trochę inaczej, nieważne…)
Ale wracając do turnieju. Tym razem zmieniłem trochę strategię i grałem znacznie spokojniej od samego początku. Jednak nie przeszkodziło mi to w wejściu w parę coinflipów, czyli rozdań w których mam 50% szans (w końcu w przypadku niepowodzenia, przez pierwszą godzinę gry jest jeszcze rebuy). Jedne wygrane, inne przegrane, ale w ogólnym rozrachunku było lepiej niż gorzej i przed przerwą byłem na czwartym miejscu. Rebuye się skończyły i należało zacząć grać bardzo ostrożnie, więc tak też zrobiłem. Jednak w pewnym momencie, znany nam już z wcześniejszych turniejów byebye_, który miał mniej żetonów niż ja, zagrał allina. Ja akurat dostałem parę dziesiątek i po krótkim namyśle sam zagrałem za wszystko. Za mną zostawało już tylko trzech zawodników i miałem nadzieję, że nie włączą się do gry. Niestety. Big blind się obudził, sprawdził i nastąpił showdown (pokazanie kart). Byebye_ miał 7,7 – od niego byłem lepszy, ale drugi gracz miał parę asów! Kiedy już się zaczynałem myśleć, jak bardzo będę marudził w następnym odcinku mojego bloga, nastąpił mały cud i jako ostatnia karta spadła dziesiątka! Ufff… Nadal jestem w grze! Później moja para waletów wygrywa przeciwko parze dziewiątek, dama karo z szóstką karo trafiają kolor i na finałowy stolik trafiam jako lider! Potem trochę się popsuło i dla równowagi przegrywam bardzo duże rozdanie w którym miałem większe szanse. Ale nic to, nadal jest dobrze!
Zostały już tylko trzy osoby. Miałem około 95 000 w żetonach, lider miał około 10 000 więcej, a trzeci zawodnik około 50 000. I w tym momencie padła sieć. Grrrrr… Blindy były już bardzo wysokie, więc kiedy po czterech minutach znów udało mi się połączyć, zostało mi już tylko 30 000, a lider właśnie wygrywał allina z drugim graczem. Różnica w stackach była więc tak duża, że właściwie wszystko było pozamiatane. Ostatnie rozdanie to mój allin z A, 8 sprawdzony przez J, 9 i dziewiątka na riverze, która przyszła chyba tylko po to żeby mnie jeszcze mocniej zdenerwować. Tak więc zająłem zaszczytne drugie miejsce, a cały event wygrał mkameleon – serdeczne gratulacje! Zapraszam na kolejne edycje tego turnieju. Czwartek, godzina 21:00 na bwinie. A Lech? Jak wiemy, zremisował. Najlepiej podsumował to Majkelopulos: “Mecz nudniejszy niż M jak Miłość, ale jest awans!”
A co w szachach? Wróciłem właśnie ze zgrupowania kadry narodowej. Przygotowujemy się do zbliżającej się Olimpiady Szachowej. Było całkiem fajnie, pograliśmy trochę w piłkę, trochę partii treningowych i oczywiście potrenowaliśmy całkiem solidnie. To jedna z pozycji, która powstała w trakcie naszych analiz – choć jest stosunkowo prosta, to jednak bardzo mi się spodobała:

Wydaje się, że czarne przegrywają, gdyż nie mają dobrego ruchu (w języku szachowym są w “zugzwangu”). Bez gońca na b8 jest teoretyczny remis: 1… Kc8-b8, w następnym ruchu Kb8-a8 i powstaje pozycja w której białe nie są w stanie wypędzić czarnego króla z rogu:

Król sobie spokojnie chodzi po polach b8 i a8, a próba ograniczenia go kończy się patem. Tak więc remis mimo ogromnej przewagi materialnej białych!
Jednak w pozycji na pierwszym diagramie czarne mają gońca, który im przeszkadza. Jeśli się nim ruszyć, wtedy pionek białych idzie do przodu i król nie zdąża go zablokować. Ale czarne mają fantastyczną obronę!: 1… Gb8-c7. Gońca zabić nie wolno gdyż po 2. Gb6:c7 jest pat. Białe grają więc 2. a6-a7, na co czarne odpowiadają rewelacyjnym Gc7-b8! Białe oczywiście muszą zagrać a7-a8, ale w co zamienić piona? Jeśli w skoczka lub gońca to przewaga figury nie wystarcza do wygranej, a jeśli w wieżę lub hetmana to wtedy znów jest pat!

Prawda, że ładne?
Na koniec jeszcze jedna rzecz z niezapomnianego turnieju w Norwegii. Tak właśnie się bawią poważni ludzie, reprezentanci Polski. Naprawdę, szkoda słów…
Wszystkie zakłady dostępne są na bwin.
Zarejestruj się i zgarnij bonus!







Wczytywanie...
Dodaj swój komentarz